Kiedy doświadczenie staje się materią, a artysta wymyśla język jako akt pamięci. Nowa definicja, wpisuje się w żywą i organiczną czasowość. To być może najszybciej sklecona opowieść o twórczości Aliny Szapocznikow na podstawie wystawy w Muzeum Grenoble, która aktualnie ma miejsce i z pewnością jest znaczącym wydarzeniem.

Wystawa Alina Szapocznikow, pod tytułem Langage du corps stanowi też ważny krok: jest to pierwsza, tak duża retrospektywa twórczości tej artystki we Francji — i okazją do ponownego odkrycia jej wyjątkowej, radykalnej i głęboko ludzkiej drogi artystycznej.
Poprzez blisko 150 dzieł (a w tym rzeźby, odlewy, fotografie, liczne archiwa) z lat 1947–1973, wspomniana wystawa proponuje intymną i jednocześnie uniwersalną podróż – zanurzenie się w „języku ciała”, który Szapocznikow ukształtowała poprzez swoje życie, traumy, pragnienia i lęki. Urodzona w 1926 roku w Kaliszu, Szapocznikow przeżyła Holokaust i pobyt w kilku obozach koncentracyjnych, a po wojnie osiadła na krótko w Pradze, a następnie studiowała rzeźbę w Paryżu.

Te doświadczenia – wygnanie, cierpienie, przetrwanie – głęboko naznaczyły jej twórczość. Ciało, w swojej uniwersalności, ale także kruchości, staje się nośnikiem pamięci. Jak przypomina inny artykuł o artystce: „traumy łączą się z żywotną potrzebą tworzenia dzieł, w których ciało walczy z rozkładem, erotyka z odrazą, a wrażliwość z przetrwaniem”.
Szapocznikow była osobą kruchą, delikatną o nieco romantycznym usposobieniu. Pełną wiary w inny, lepszy świat i sztukę, którą podziwiała i dla której poświęciła całe swoje życie.
Czytamy w liście do Ryszarda Stanisławskiego:… wybieram się do Cannes i Vallauris, Picassowego miasteczka. Rosną tu palmy tak zwyczajnie jak u nas sosny, rosną tu kaktusy jak drzewa wielkie. Niebo jest niebieskie, a morze turkusowe, kwitną łąki stokrotek (…) opisać tych rzeczy nie można, bo wyjdzie z tego taka pocztówka z emaliowym niebem, ale może przywiozę Ci trochę tego na skórze, na ustach i może to scałujesz ze mnie.

W ten sposób jej twórczość nie może być oddzielona od jej osobistej historii – historii zbiorowej, pełnej przemocy, straty i odporności. Od samego początku Szapocznikow eksperymentowała z różnymi materiałami: gipsem, brązem, marmurem, ale bardzo szybko odeszła od tradycyjnych materiałów. Przyjęła inne materiały — żywicę poliestrową, piankę poliuretanową — aby lepiej uchwycić kruchość, tymczasowość, ulotność.
Poprzez odlewy, odciski, fragmenty ciała – usta, piersi, brzuchy – artystka dekonstruuje tradycyjną postać ludzką. Ciało, dalekie od idealizacji, jest fragmentaryczne, zwielokrotnione, czasem zdeformowane, czasem banalizowane. Staje się dziełem sztuki, świadkiem, archiwum.

Jej prace świadczą o „odrodzeniu rzeźby”: jako spadkobierczyni surrealizmu, współczesna wszak artystom nurtu nowego realizmu, Szapocznikow tworzy nową estetykę — zmysłową, niepokojącą, bezkompromisową.
Odlewy części ciała — piersi, usta — uosabiają surową, czasem niepokojącą zmysłowość. Daleko od idealizowanej delikatności, jest to ciało doświadczone, ciało wrażliwe. Niektóre serie — takie jak „Lampes-bouches” — na nowo definiują rzeźbę w postaciach hybrydowych zacierając granice pomiędzy przedmiotem, sztuką i intymnością.

W 1968 roku Szapocznikow dowiaduje się, że ma raka piersi. Wydarzenie to głęboko wpływa na jej twórczość. Od tego momentu skupia się na śmiertelności, kruchości ciała, bólu i wspomnieniach. Seria „Tumory” i „Wspomnienia” — łączące żywicę, fotografie, gazę i papier — są rodzajem plastycznego egzorcyzmu, próbą uchwycenia chwili, przemijania i ulotności.
Ożywiając własne ślady – ciało, twarz, blizny – Szapocznikow zamienia ciało w archiwum, miejsce intymnej i zbiorowej pamięci. Jej dzieło porusza kwestie przetrwania, bólu, wspomnień traumatycznej historii. Nie jest to jednak dzieło przygnębiające: artystka nadaje mu również siłę, śmiałość i prawdę.

Wystawa w Muzeum w Grenoble, zorganizowana we współpracy z Kunstmuseum Ravensburg, prezentuje twórczość artystki w piętnastu salach — prawdziwą podróż przez życie i twórczość. Zwiedzający przechodzi przez kilka etapów — od pierwszych powojennych dzieł, naznaczonych socrealizmem i wpływami Pragi, po lata paryskie, bardziej eksperymentalne, intymne i odważne. Retrospektywa ta jest tym bardziej istotna, że we Francji twórczość Szapocznikow była przez długi czas niedoceniana. Dla wielu jest to odkrycie – „szok”, jak twierdzą niektórzy krytycy – w obliczu wrażliwej, wizualnej i symbolicznej mocy jej dzieł.
Muzeum w Grenoble nie poprzestaje na wystawianiu obiektów — proponuje ponowne odczytanie jej twórczości, uznanie, a raczej, coś jak spóźnioną sprawiedliwość dla artystki, która za życia była nieco marginalizowana, być może niezrozumiana, ale zasługiwała na ponowne odkrycie.

Dlaczego jej twórczość nadal budzi zainteresowanie? Ponieważ zajmuje się ona ciałem jako materią, pamięcią i przedmiotem – tematem uniwersalnym, ponadczasowym, ale także głęboko związanym z tożsamością, płcią, wrażliwością i chorobą.
Ponieważ jej prace otwierają nową definicję rzeźby – nie tylko jako idealizowanej figuracji, ale jako odcisku, śladu, fragmentu, pamięci – wyprzedzając wiele współczesnych kwestii – kobiety, ciało, kruchość, intymność.
Ponieważ estetyka Szapocznikow – niepokojąca, barokowa, emocjonalna – tworzy napięcie między pięknem a dyskomfortem, erotyzmem, a rozkładem, życiem, a śmiercią: jest to istotna, uniwersalna dialektyka, która kwestionuje nasz stosunek do ciała i egzystencji.
Wreszcie dlatego, że pokazanie na nowo artystki, takiej jak ona, przyczynia się do poszerzenia narracji o sztuce nowoczesnej i współczesnej, do nadania głosu dysonansowym doświadczeniom.

Wystawa w Muzeum w Grenoble nie jest jedynie estetyczną celebracją, jest to zanurzenie się – czasem mroczne, często poruszające – w ciało, pamięć, cierpienie, pożądanie, kruchość, piękno. Potwierdza ona znaczenie artystycznego spojrzenia, które potrafi opisać to, co niewidzialne, zatrzymać to, co ulotne, uczynić namacalnym oddech i ciało. Dzięki Alinie Szapocznikow ciało przestaje być zwykłym przedmiotem, a staje się językiem – surowym, drżącym, wibrującym językiem, który przemawia do naszej ludzkości. Wystawa ta jest zatem, czymś więcej niż hołdem, jest aktem uznania i emocji.
Alina Szapocznikow, Langage du corps, Musée de Grenoble, do 4 stycznia 2026












