„Chcę mówić o strachu” – to słowa pakistańsko – brytyjskiego artysty Hamada Butt, które otwierają jego retrospektywę w Irish Museum of Modern Art w Dublinie i jednocześnie wprowadzają nas w zakamarki jego psychiki, w której wszystkie odcienie lęku, zdają się żyć swoim własnym, niezależnym życiem. Są jak bomba z opóźnionym zapłonem, która prędzej czy później dokona wokół siebie zniszczenia.

Twórczość Butta jest bowiem niebezpieczna. I to dosłownie. Artysta pracował z takimi substancjami jak cyjanowodór, dwutlenek siarki, siarczan miedzi, kwas chlorowodorowy oraz dichromian amonu, czyniąc je chemicznym odpowiednikiem swoich uczuć względem świata.
Strach i wszelkie jego emocjonalne konotacje znalazły się w centrum, nie tylko jego twórczości, ale do pewnego stopnia stanowiły oś, wokół której toczyło się całe jego życie. Życie w cieniu ciągłego zagrożenia. Jego młodość przypadła bowiem na lata 80-te, przesiąknięte strachem przed AIDS i rasizmem. To czas powstania subkultur i polaryzacji poglądów politycznych. To był czas podziałów.

Pierwszą instalacją Hamada Butta była Transmission (1990) pokazana wpierw jako praca dyplomowa na Goldsmiths’ College, a następnie w ramach wystawy zbiorowej w Milch przy Guilford Street. Jest to jedna z bardziej złożonych i kompleksowych prac artysty, dająca pole do interpretacji na różnych poziomach. Dotykająca zagadnień związanych z religijnością, wykluczeniem i chorobą. Składa się z kręgu, stworzonego przez dziewięć szklanych form, przypominających otwarte książki. Pośrodku każdej z nich, znajduje się lampa, wydzielająca ultrafioletowe światło, szkodliwe dla ludzkiego wzorku. Każda z „książek” posiada wygrawerowaną na jednej z kartek, postać Triffid, symbolizującą skażenie, masową śmierć i terror. Hamad widzi w tym, jednak jeszcze coś więcej – figurę Aliena, imigranta, nosiciela HIV. Książki przestają więc być symbolem oświaty i wiedzy, a stają się egzekutorem, odbierającym prawo do widzenia. Taka interpretacja może być z początku szokująca, ale należy ją rozumieć w szerszym kontekście.

Pod koniec lat 80. wydano w Wielkiej Brytanii powieść Salmana Rushdie The Satanic Verses, która bardzo szybko została uznana, przez społeczność muzułmańską, za obrazoburczą. Protesty i demonstracje, które przetoczyły się przez ulice Londynu utwierdziły tylko wrogość do społeczności islamskich. Hamad posługując się formą książki, odwołuje się z jednej strony do wspomnianego utworu, z drugiej jednak, nawiązuje do Islamu. Jego wybór, aby nadać instalacji kształt koła jest świadomym działaniem. Jest referencją do Quaran Tafsir – miejsca do studiowania i kontemplacji. Książki ustawione są natomiast na swoistego rodzaju podpórkach przypominających „rebal” pod Koran. Artysta atakuje więc dwie kultury jednocześnie, pokazując, że zaślepienie może mieć miejsce zarówno w tradycji Wschodu jak i Zachodu. Tym samym stawia publiczność przed tragicznym wyborem. Ci co wybiorą wiedzę i oświecenie płynące z czytania Koranu, stracą (dosłownie) wzrok. Ci, co go odrzucą, pozostaną w ciemności niewiedzy. Instalacji towarzyszą również poniższe teksty:
- Mamy ślepotę strachu i książki strachu,
- Mamy niebezpieczeństwo ślepej wiary i przenoszenia niewiary,
- Mamy obawy, które odnoszą się do tych słów przed strategicznym wycofaniem,
Hamad wierzył, że strach może oślepić człowieka do tego stopnia, że jego percepcja rzeczywistości będzie niemożliwa. Że książki, których pierwotnym celem było oświecenie, mogą propagować strach i ciemnotę. Transmission jest swoistego rodzaju oskarżeniem ludzkiej natury, która poprzez hołdowanie monokulturze tworzy mentalne getta.

Instalacji tej towarzyszą także dwa dodatkowe elementy. Pierwszym z nich jest nagranie video odnoszące się do nalotu Alienów, drugim, drewniana gablota Fly-Piece, wewnątrz której znajdują się żywe insekty. Podczas trwania wystawy przechodzą one cały cykl życia, od narodzin po śmierć. Widzowie stają się tylko ich biernym obserwatorem. Od wieków insekty kojarzone są z roznoszeniem chorób i brudem. Należy je tępić, zanim zdołają przybrać na sile. Hamad świadomie sięga po tak mocny symbol. Dla niego wspomniane owady są obrazem środowiska homoseksualistów i osób chorych na AIDS, które społeczeństwo traktuje jak insekty do wyeliminowania. Instalacja ta uznawana jest za jedną z ważniejszych prac odnoszących się do problematyki AIDS i rasizmu. Jest ona także swoistego rodzaju medytacją nad proliferacją społecznych fobii.

Po ten sam motyw, żywych owadów, sięgnął również Damien Hirst, kolega ze studiów Butta, który miesiąc po Hamadzie pokazał instalację zatytułowaną A Thousand Years (1990). Do jej stworzenia artysta także wykorzystał insekty jako materiał artystyczny.
Zaraz po zakończeniu prac nad Transmission, Butt rozpoczął przygotowania do kolejnej instalacji zatytułowanej Familiars. Składała się ona z trzech części. Substance Sublimation Unit była najbardziej złożoną i kompleksową częścią spośród pozostałych dwóch. Początkowo miała ona przybrać formę okularów zwierających w sobie żrącą jodynę, z czego potem artysta zrezygnował. W końcu przybrała formę drabiny, która zamiast stopni miała szklane tuby wypełnione 40 g jodyny. Tuby te były następnie podgrzewane przez lampy, dzięki czemu, wewnątrz nich zachodziła reakcja chemiczna, zmieniająca kryształy jodyny w gaz.

Twórczość Butta, a zwłaszcza jej część dotycząca zmagania się ze strachem i śmiercią jest tym boleśniejsza do oglądania, iż pozbawiona jest wszelkich figuratywnych makabryczności. Nie mamy tutaj postaci śmierci, wykrzywionych w agonii ciał czy wygiętych od strachu ust. Mamy tutaj do czynienie z klinicznie czystą formą i trującymi chemikaliami, których okrucieństwa nie można zignorować. Widzimy śmierć, niejako pod kontrolą, zamkniętą w metalowych rurkach czy przezroczystych cylindrach przypominających naczynia laboratoryjne. Mimo, że oddziela nas od trującej substancji cienka powłoka, czujemy się bezpiecznie. Wszak śmierć nie dotyczy nas. Jest częścią innego życia. Należy do kogoś, kto jest nam daleki. Jest częścią artystycznej instancji, po obejrzeniu której wrócimy do naszych domów wolnych od śmierci i bólu. Tak jednak nie jest. To kolejna iluzja. Pułapka zastawiona przez myślenie na poziomie trzylatka, który głęboko wierzy, że jak przykryje głowę kocem, to zniknie z powierzchni ziemi. Artysta odwołuje się tutaj do pierwotnych emocji tkwiących w każdym człowieku. Do odwiecznego mechanizmu zaprzeczania i wiary we własną nieśmiertelność.

Prace Hamada Butt są owocem jego zmagania się ze strachem przed śmiercią i społecznym wykluczeniem. Nie są teoretycznym konstruktem czy wizją stworzoną na potrzeby publiki. Są zarówno na wskroś autobiograficzne jak i uniwersalne, albowiem poruszają problemy, z którymi każdy człowiek pewnego dnia będzie musiał się zmierzyć. Jego preferowanym materiałem było szkło, którego przezroczystość i kruchość przywołuje na myśl delikatność ludzkiego ciała noszącego w sobie, od dnia narodzin, zarodek śmierci. W pewnym momencie ciało, niczym szklana kula, pęknie i da ujście gromadzącej się w nim śmierci.
Seksualność i śmiertelność człowieka przewijają się przez wszystkie jego prace. Przesiąknięte nim były zarówno rysunki jak i instalacje balansujące na krawędzi ofiary i oprawcy. Z jednej strony odwoływały się do bezbronności ludzkiego ciała w stosunku do zachodzących w nim zmian spowodowanych starością czy chorobą, z drugiej strony, poprzez zawieranie w sobie niszczycielskich substancji same stawały się największym zagrożeniem dla ludzkiego ciała.

Hamad Butt żył i umarł w czasach nasączonych lekiem i fobiami zwłaszcza skierowanymi w stronę osób chorych na AIDS, homoseksualizmów i mniejszości religijnych. To także moment w historii Wielkiej Brytanii, kiedy wiele osób zmagało się z ciężarem dnia codziennego. Kiedy towarzyszył im lęk związany ze wzrostem podatków, kosztów życia, kryzysem publicznej służby zdrowia, zapaścią systemu edukacyjnego oraz świadomością nadchodzących zmian klimatycznych. To także czas rasizmu, ksenofobii, wreszcie Sankcji 28, która zabraniała promowania i nauczania o homoseksualizmie, a także homofobicznego prawa, przeciwko któremu buntował się Butt. To także czas seryjnych morderców penetrujących ulice Londynu i kluby gejowskie w poszukiwaniu swoich ofiar.
Artysta nigdy nie wyjaśniał swoich prac, nie dawał żadnych wskazówek ani instrukcji. Zakładał, że publiczność będzie wiedzieć. Taka postawa spowodowała, że znalazł się na poboczu świata artystycznego, w którym autopromocja była tak samo ważna jak talent. W całym swoim życiu udzielił zaledwie dwóch wywiadów. Jednego do gazety, a drugiego, swojemu bratu Jamalowi, na sześć tygodni przed śmiercią. Nagrał go on domową kamerą, kiedy Butt był za słaby, aby siedzieć. Widzimy go leżącego na łóżku z twarzą skierowaną ku śmierci. Mimo uśmiechu na jego ustach, widzimy ból. Ten amatorski materiał, pełen powtórek i niedoskonałości technicznych niesie za sobą nieprawdopodobnie mocny przekaz. Nie jest to bowiem artystyczny performens skrupulatnie wyreżyserowany, ale spowiedź artystyczna człowieka zmierzającego ku swojemu końcowi.

Kiedy jego kolejna instalacja Familiars została pokazana po raz pierwszy w marcu 1994 roku w galerii Milch w Londynie, zgromadzeni na wernisażu goście nie zdawali sobie sprawy, że zawarta w szklanych kulach żółta ciecz ma siłę zabić ich wszystkich. Butt zawsze dążył do tego, aby jego instalacje prowokowały w widzach jak najbardziej intensywne, wzajemnie wykluczające się uczucia. Takie jak zachwyt i horror, przyjemności i strach. To była jego ostatnia wystawa. Butt nadzorował jej powstanie, ale był zbyt słaby, aby uczestniczyć w wernisażu. Umarł na zapalenie płuc powiązane z AIDS, pół roku później, 25 września 1994 roku. Rok po odejściu swojego partnera, który podobnie jak on, umarł na AIDS.
W czerwcu 1996 roku, Familiars została włączona w wystawę zbiorową w Tate Gallery zatytułowaną „Rites and Passage: Art. For the End of the Century”. Był to pierwszy raz, kiedy prace Butta zostały pokazane w przestrzeniach muzealnych. Artysta znalazł się obok takich gigantów sztuki współczesnej jak Louise Bourgeois, Joseph Beuys, Susan Hiller, Mona Hatoum czy Robert Gober. Kiedy podczas kolejnej wystawy zaczęły wyciekać z niej trujące gazy powodując ewakuację zwiedzających, krytycy sztuki zaczęli zadawać sobie pytanie: czy sztuka współczesna może fizycznie występować przeciw ludzkości, stając się jej wrogiem i zabójcą trzymanym na uwięzi? Wystarczy chwila nieuwagi, aby obiekt podziwiany stał się morderczy. Kwestia użycia trujących chemikaliów była też powodem odsunięcia Butta ze środowiska artystycznego.

Patrząc na rzeźby Hamada Butt widzimy, że nie są one do końca statyczne. Zawarta w nich ciecz jest w nieustannym ruchu, spowodowanym procesem przemiany, który zarówno tworzy go jak i w nim uczestniczy. Balansują one na granicy nieruchomej instalacji i kinetycznej rzeźby. Dla artysty to, co dzieje się wewnątrz miało zawsze większą wartość niż to co jest widoczne. Stąd też w jego pracach chemikalia i żywe insekty.
Dla Hamada Butta, lęk i orgazm miały tą samą emocjonalną trajektorię oddziaływującą na ośrodkowy układ nerwowy i wyzwalające podobne relacje biochemiczne zachodzące w ciele. Twórczość Butta to dialog z seksualnością i z ciałem widziany od strony jego biologicznych reakcji.
Hamad Butt urodził się w Lahore w 1962 roku, w zamożnej i wyedukowanej rodzinie, która zdecydowała się na emigrację do Londynu z powodu ukończenia przez ojca studiów z ekonomii na prestiżowej London School of Economics and Political Science (LSE). Wpierw osiedlili się w Manor Park, multikulturowej części wschodniego Londynu, a potem w Ilford. Przyjazd do Wielkiej Brytanii był dla nich całkowitym wywróceniem świata, który do tej pory znali. Z komfortowego życia prowadzonego w Pakistanie, znaleźli się nagle w społeczeństwie przesiąkniętym rasizmem, które tworzyło krajobraz wschodniego Londynu w tamtym okresie. Hamad nie pamiętał życia w Pakistanie. Miał zaledwie dwa lata, kiedy zamieszkał z rodzicami w Londynie. Wychowywany był jednak w religii muzułmańskiej, z rodzeństwem chodził do meczetu i szkoły religijnej Madrasa, gdzie uczył się jak pozostać czujnym na jinn – będącym złym i dobrym duchem, stanowiącym łącznik między ziemią, a niebem.

Butt otwarcie przyznawał się do swojej orientacji seksualnej, co spowodowało, że w wieku 16 lat musiał opuścić dom rodzinny, w którym nie było miejsca na jego homoseksualność. Mimo, że nie uznawał się za muzułmanina, do końca życia identyfikował się z islamską filozofią i semiotyką, a zwłaszcza z jej ezoterycznymi opowieściami i przesądami. Od dzieciństwa fascynowała go alchemia oraz islamska architektura, do której nawiązywał później w swoich pracach, m.in. w Familiars 2: Hypostasis (1992), w której wygięte w łuk szklane rurki zawierały w sobie płynny brom. Rozczytywał się także w poezji oraz średniowiecznych islamistycznych tekstach, jak na przykład Jabirian Corpus stanowiące kompendium alchemiczne, którego autorstwo przypisywane jest Abū Mūsā Jābir ibn Ḥayyān.
W 1985 roku, będąc na początku swojej kariery, Butt publikuje na łamach gejowsko-lesbijskiego magazyny „Square Peg” esej dotyczący swojej wielowarstwowej tożsamości kulturowej, na którą składają się takie czynniki jak bycie artystą, bycie Pakistańczykiem wychowanym na Zachodzie oraz bycie osobą homoseksualną. Fakt, że Butt zgodził się na takie publiczne oświadczenie, może być wynikiem nacisków środowiskowych. Większość artystów pochodzących z mniejszości odczuwało psychologiczny przymus, aby występować w „ich imieniu”, aby ich twórczość była głosem tych, których nikt nie chce słuchać. Wielu czarnoskórych artystów doświadczyło podobnych zmagań w latach 80. Wszyscy czuli na sobie ogromny ciężar, że muszą teraz reprezentować swoją kulturę. Poświęcając indywidualizm na rzecz nacjonalizmu. Ta irracjonalna potrzeba bycia rzecznikiem pochodzi z samej społeczności, która sprowadza artystę do poziomu narzędzia, za pomocą którego można osiągnąć swój cel. Sztuka w tym wypadku nie ma znaczenia.

Hamad Butt zmagał się z własną tożsamością. Był Pakistańczykiem z urodzenia, wychowanym w Londynie w czasie napięć na tle rasowym, kiedy niemal codziennie dochodziło do ataków na rodziny muzułmańskie, gejem chorym na AIDS. Był świadkiem przemocy w stosunku do Pakistańskich rodzin, obiektem drwin na ulicy. Czy wtedy narodziło się w nim pragnienie odwetu, któremu dał ujście w swojej twórczości?
Kiedy Butt zaczyna pierwszy rok na Goldsmiths’ Collage, w tym samym czasie dochodzą do głosu artyści pochodzący z Afryki, Karaibów oraz Azji, tworząc podwaliny pod British Black Arts Movements. Na początku lat 80 artyści zaczęli po raz pierwszy używać takich terminów jak „Black art”, koncentrując swoją twórczość na antyrasistowskich i antyimperialistycznych tematach. Hamad nigdy nie stał się częścią ani tego, ani żadnego innego ruchu. Stał zawsze na uboczu, obsesyjnie igrający ze śmiercionośnymi materiałami. Patrząc na jego prace nie wiadomo czy ich celem było samobójstwo artysty czy też jego podświadome pragnienie, aby zadać innym ból, ze śmiercią włącznie. Jest w jego twórczości bowiem coś psychopatycznego, co wywołuje ciarki na plecach. Jest jak oglądanie przez weneckie lustro seryjnego mordercy.

Po roku spędzonym na Goldsmiths, Butt rozpoczął studia na North East London Polytechnic, ale po dwóch latach zrezygnował, argumentując rozczarowaniem programem nauczania i wrogimi relacjami z zespołem kadrowym. Swoje zdolności szkolił dalej na kursach w Morley Village oraz na St Martins School of Arts, a prace wystawiał głównie w prywatnych galeriach, kawiarniach i klubach gejowskich. Butt jak większość współczesnych artystów był zafascynowany Wielkimi Mistrzami. Otwarcie przyznawał się, że uwielbia Matisse, którego uważał za króla kolorów oraz Pablo Picasso, którego linearność uważał za najwyższy stopień doskonałości, osiągalny tylko dla nielicznych. W swoim ostatnim wywiadzie mówił, że w początkowym okresie swojej kariery potrafił tylko ich kopiować, nie potrafiąc znaleźć, własnej drogi ekspresji.
W 1987 roku mając zaledwie 25 lat dowiedział się, że jest nosicielem wirusa HIV. W tym samym roku został przyjęty ponownie do Goldsmiths. Jeśli spojrzymy na ten czas z perspektywy historii sztuki, to widzimy, że jest czas powstania Young Brtish Artists, którzy w 1988 roku zaczynają wspólnie wystawiać. Kluczowym dla ruchu wydarzeniem była wystawa Freeze, której kuratorem był Damien Hirst. Pokazano na niej prace takich artystów jak choćby Sarah Lucas, Angus Fairhurst oraz Michael Landy. Hamad nie został zaproszony.
Butt przestał tworzyć na dwa lata przed śmiercią. W tym czasie poświecił się całkowicie opiece nad chorym na AIDS swoim partnerem Nickiem Hodge.

Pod koniec życia, jego twórczość niemal całkowicie koncentruje się na problematyce HIV/AIDS. Komputerowo wygenerowane animacje pokazujące sekwencje zakażenia wirusem HIV przez osoby uzależnione od narkotyków, portrety osób zakażonych, które powstały w ramach współpracy z kliniką zdrowia seksualnego James Pringle House to tylko niektóre z jego ostatnich prac. Nie wszystkie pomysły udało się mu zrealizować. Artysta planował zbudować pokój, w którym publiczność zostałaby uwięziona przez osuwający się na nią piasek. Nie wiadomo jaki cel chciał przez to osiągnąć. Czy chodziło o czysty sadyzm, czy może o coś więcej? Tego nigdy się nie dowiemy.
Artysta, co prawda kojarzony jest głównie z instalacjami, ale jego twórczość znacznie wybiega poza to. Na wspomnianej wystawie mamy więc rzadką okazję, aby zobaczyć jego rysunki oraz oleje przedstawiający homogeniczny świat pozbawiony całkowicie obecności kobiet. Pełen jest za to mężczyzn sportretowanych w różnych pozach. W centrum kompozycji są ich nagie ciała. Piękne, atletyczne, wyrzeźbione, zdrowe. Jednak żadne z nich nie jest w pozycji relaksu. Wręcz przeciwnie. Widzimy je wygięte, zwinięte, kucające, noszące przedmioty, związane liną. Tak jakby artysta nie mógł znieść wizji ciała, które nie cierpi, które nie jest poddawane, wewnętrznym lub zewnętrznym torturom.

Ludzkie ciało widoczne na rysunkach i obrazach Butta, nigdy nie pojawi się w jego instalacjach. Zastąpią je szklane naczynia, tuby i światło. Chemikalia staną się substytutem krwi, która jako nośnik zakażenia nie może pozostać już nigdy „czysta”. Rozważania artysty nad „czystością” krwi, zarówno w kontekście społecznym, historycznym jak i religijnym, znajdą swoje ujście w jego twórczości, którą rozumiał jako swoistego rodzaju relację między sztuką, a nauką, zwłaszcza chemią. Fakt, że Hamad nigdy nie stał się częścią żadnego ruchu artystycznego, pokazuje jak trudno i niemożliwa do zaszufladkowania jest jego twórczość. Wymaga od widza nieprawdopodobnej wiedzy i otwartości intelektualnej. Artysta w swoich notatkach nawiązywał do Hegla, Wittgensteina, Poppera i Kanta, wierząc głęboko, że jego publiczność będzie miała ten sam, co on, poziom wiedzy. Być może to błędne założenie spowodowało, że przez wiele lat jego twórczość byłą zapomniana. Teraz jest czas, aby zmierzyć się z nią ponownie.
Hamad Butt, Irish Museum of Modern Art, Dublin, wystawa czynna do 5 maja 2025, po czym będzie pokazana w Londynie, w galerii Whitechappel od 4 czerwca – 7 września 2025












