Nie można oddzielić twórczości Chiharu Shiota od jej życia. Tak samo jak nie można tego zrobić w przypadku Tracey Emin, która ku “przerażeniu ciasnych umysłów” ośmieliła się wprowadzić widza w intymny świat swoich emocji. Chiharu robi to samo, z taką samą brutalnością i z taką samą bezwzględnością. To co je różni, to język. W przypadku Japonki mamy do czynienia z głęboko intelektualnym językiem symboli i nawiązań do taoizmu. W przypadku Emin, doświadczamy codziennej ludzkiej egzystencji, obdartej z jakiejkolwiek próby uczynienia jej lepszej niż jest w rzeczywistości.

Chiharu Shiota, Threads of Life, Hayward Gallery, Londyn, 2026 fot.wSztuce

„During Sleep” z 2008 roku, to jedna z bardziej rozpoznawalnych instalacji i performensów Chiharu, którą można obecnie obejrzeć na wystawie „Threads of Life” w Hayward Gallery. W jej centrum znajdują się łóżka szpitalne, na których nadal widnieją ślady pozostawione przez ludzkie ciała. Odgnieciony materac, zwinięta kołdra, przesunięta poduszka. Niemi świadkowie ciała, którego już nie ma. To wszytko spowite pajęczyną czarnych nici, tworzy jedną z najbardziej przejmujących prac dotyczących cyklu życia i śmierci.

Tracey Emin również odwołuje się do symbolu łóżka. Stawia go w centrum swojej instalacji czyniąc z niego świadka zdarzeń, które w nim zaszły. Zamiast subtelnych form pozostawionych przed ludzkie ciało, mamy tutaj przedmioty, z których to ciało korzystało. Majtki, rajstopy, butelki po alkoholu, lekarstwa. To one tworzą narrację całej opowieści. Mimo upływu prawie 30 lat od dnia, w którym pokazano je pierwszy raz, nadal budzą emocje. Przynajmniej w Polsce.

Chiharu Shiota, Threads of Life, Hayward Gallery, Londyn, 2026 fot.wSztuce

Emin i Shiota to dwa języki mówiące o tym samym. Obnażające kondycję, nie tylko ludzkiego ciała, ale także jego duszy. Obie artystki wyraźnie i mocno odcinają się od ich „genderowego zaszufladkowania”. „- Nie jestem kobietą artystką. Jestem Chiharu Shiota” – mówi Japonka. Zastanawiające jest to, że doszliśmy do takiego momentu w historii sztuki, że kobiety muszą ponownie upominać się, aby nie analizować ich twórczość poprzez ich płeć. Ten absurd zawdzięczamy, owładniętym manią wynoszenia waginy do pozycji statusu artystycznego, współczesnym feministkom. Zamiast traktować artystów na równi, stworzyły kolejne podziały. Tym razem, o wiele bardziej niebezpieczne, gdyż ośmieszające twórczość prawdziwych artystek.  Chiharu nie zaprzecza swojej płci, mówi jednak wyraźnie, że nie ma ona znaczenia w kontekście postrzegania jej twórczości.

Chiharu Shiota, Threads of Life, Hayward Gallery, Londyn, 2026 fot.wSztuce

Analizując twórczą drogę Chiharu, widzimy, że jej własny mikrokosmos oscyluje wokół zagadnienia ciała i jego roli w tworzeniu wspomnień. Ciała, które nie jest zdefiniowane przez płeć, religię czy przynależność narodową.

Na początku swojej kariery Chiharu Shiota pracowała bezpośrednio z własną cielesnością, wykorzystując performans do zgłębiania tematów związanych z tożsamości jednostki rozdartej pomiędzy dwie kultury – Wschodu i Zachodu. W „Becoming Painting” (1994) pokrywając swoje ciało farbą, artystka nie tylko fizycznie weszła w interakcję z otaczającą ją przestrzenią, ale także uczyniła ze swojego ciała przedłużenie dzieła sztuki.

Chiharu Shiota, Threads of Life, Hayward Gallery, Londyn, 2026 fot.wSztuce

W tym przypadku ciało funkcjonuje już więc nie tylko jako podmiot, ale także jako medium. Zanurzając się fizycznie w dziele, Shiota badała relacje jakie zachodzą pomiędzy jaźnią, przestrzenią, a percepcją. Ciało staje się miejscem, w którym wewnętrzne emocje – strach, niepokój, pamięć – materializują się w widzialnej formie.

To wczesne próby zmierzenia się z własną cielesnością, wyznaczyły główny motyw jej późniejszych prac: ciało jako naczynie pełne doświadczeń i wspomnień. Artystka zaczęła całkowicie pomijać fizyczny aspekt człowieka, zastępując go śladami ludzkiej obecności – pustymi sukienkami, butami, łóżkami czy walizkami. Przedmioty te zaczęły pełnić funkcję substytutów ciała. Powieszona na wieszaku sukienka jest czymś więcej niż tylko fragmentem tkaniny uformowanej w pewien kształt. Jest ona przedłużeniem obecności osoby, jej pragnień i sposoby komunikowania się ze światem. Jest ostatnim świadkiem „obecności”, której już nie ma. Jest przestrzenią niosącą w sobie pamięć, utratę, migrację oraz tożsamość.  W tym sensie ciało jest obecne poprzez swoją nieobecność, pojawiając się jako wspomnienie osadzone w przedmiotach materialnych. „Pamięć jest silniejsza, nawet jeśli ciała już nie ma.”– podkreśla artystka.

Chiharu Shiota, Threads of Life, Hayward Gallery, Londyn, 2026 fot.wSztuce

Charakterystyczne dla Shioty instalacje z nici rozwijają tę koncepcję jeszcze dalej. Rozległe sieci czerwonych lub czarnych włókien rozciągają się na całej powierzchni pomieszczeń, łącząc przedmioty codziennego użytku z niewidoczną obecnością ciała. Nawiązują one zarówno do relacji międzyludzkich jak i do relacji jaka zachodzi pomiędzy człowiekiem a obiektem, jak również pomiędzy człowiekiem, a przestrzenią. Można je interpretować jako metaforyczne przedłużenia ludzkiego ciała – niczym żyły, nerwy czy psychologiczne powiązania między jednostkami – kreują wizję dwuwymiarowego świata, w którym to, co widoczne wywodzi się z tego, co pozostaje w sferze duchowej.

W ten sposób, również ciało widza staje się częścią dzieła sztuki. Każdy, kto przechodzi przez instalację Chiharu, staje się uczestnikiem zbiorowej pamięci. Odciskając swoją obecność na zawsze.

„Jeśli nie mam pamięci, nie potrafię wyjaśnić, kim jestem. Moje ciało jest tylko naczyniem” – mówi Chiharu.

Ten cytat stanowi jedno z najjaśniejszych ujęć filozofii Shioty: samo ciało nie jest sednem tożsamości; to raczej pamięć nadaje ciału znaczenie.

Shiota często zgłębia ideę, że pamięć nasila się, gdy dana osoba odchodzi, co wyjaśnia, dlaczego w jej instalacjach często pojawiają się puste łóżka, buty czy walizki. Jednym z mocniejszych emocjonalnie przedmiotów są klucze, które artystka kolekcjonuje od wielu lat i które stanowią podstawę jej instalacji zatytułowanej „The Key in the Hand” (2015), w której to tysiące podarowanych kluczy symbolizuje nieznane ludzkie życia i wspomnienia.

Chiharu Shiota, Threads of Life, Hayward Gallery, Londyn, 2026 fot.wSztuce

„Klucze są jak maleńkie ciała… Nigdy nie spotkałam ludzi, do których należały te klucze, ale ich wspomnienia są obecne”. – mówi.

W twórczości Chiharu rozpoznajemy także echo taoizmu. Jednym z głównych założeń Zen jest 空 (kū) – pustka. Pojęcie to jednak nie oznacza nicości, ale wzajemną zależność i nietrwałość wszystkich rzeczy. Przedmioty nie istnieją jako niezmienne byty, lecz stanowią część nieustannie zmieniającej się relacji. Pełnia i pustka zarazem.

Instalacje Shioty często zawierają w sobie odnośniki do pustki. Wykorzystując takie przedmioty jak ubrania, buty, drzwi czy krzesła artystka zwraca uwagę widza na ślady pamięci jakie są w nich zapisane i na „pełną pustkę”, którą tworzą po opuszczeniu ich przez ludzkie ciało. Tworzą one jednocześnie wyczuwalne wręcz napięcie między widzialnością, a nieobecnością.

Artystka świadomie nawiązuje do estetyki Zen, w której to, czego nie ma, może być równie znaczące jak to, co jest widoczne. Widz uświadamia sobie, że pustka jest aktywnym elementem dzieła sztuki, a nie jego brakiem. To co przestało mieć swój fizyczny wymiar nadal jest obecne, zwłaszcza w niematerialnej przestrzeni pamięci.

Chiharu Shiota, Threads of Life, Hayward Gallery, Londyn, 2026 fot.wSztuce

Zen kładzie nacisk na nietrwałość (無常, mujō) – świadomość, że wszystkie formy są przemijające. Ta wrażliwość jest ściśle powiązana z estetyczną koncepcją wabi-sabi, która ceni kruchość, niedoskonałość i upływ czasu.

Instalacje Shioty uosabiają tę zasadę. Sieci z nici wydają się gęste, a jednocześnie kruche, jakby w każdej chwili mogły się rozpaść. Sam materiał jest delikatny i efemeryczny, co sugeruje tymczasowy charakter ludzkiej egzystencji i pamięci. Jest jednocześnie niedoskonały, poskręcany, zawiły. Tworzy alternatywne piękno. Artystka traktuje nici nie jako formy rzeźbiarskie, ale przestrzenny zapis, który jest zarazem fizyczny jak i duchowy. Jest on także formą kruchą i tymczasową, która po każdej wystawie zostaje unicestwiona.

Chiharu Shiota, Threads of Life, Hayward Gallery, Londyn, 2026 fot.wSztuce

Praktyka Zen kładzie nacisk na bezpośrednie doświadczenie, a nie na intelektualne wyjaśnienia danego zjawiska. Samo znaczenie jest wtórne i powstaje poprzez percepcję i świadomość jednostki. Podobnie jest w przypadki instalacji Shioty, które funkcjonują raczej jako środowiska immersyjne, niż jako obiekty do oglądania z daleka. Kiedy widzowie przechodzą przez sieci nici, ich ciała stają się częścią dzieła. Doświadczenie to sprzyja zwiększonej świadomości przestrzeni, ruchu i obecności, co w konsekwencji ma ich wprowadzić w stan swoistej medytacji.

W tym sensie dzieło sztuki nie jest jedynie przedmiotem, ale przestrzenią do refleksji, w której widzowie stykają się z pytaniami o pamięć, egzystencję i ślady pozostawiane przez innych ludzi, a także przez nich samych.

Warto również twórczość Chiharu Shioty zestawić z innym japońskim artystą – Lee Ufanem. Oboje zgłębiają bowiem podobne kwestie filozoficzne dotyczące obecności, nieobecności oraz relacji między przedmiotami, a przestrzenią. Chociaż Shiota tworzy instalacje immersyjne, a Lee Ufan – powściągliwe, minimalistyczne kompozycje, to ich twórczość oscyluje wokół tego samego napięcia, które zachodzi pomiędzy materią, a pustką.

Lee Ufan, czołowa postać ruchu Mono-ha, znany jest z minimalistycznych kompozycji wykorzystujących materiały naturalne i przemysłowe – zazwyczaj kamienie, blachy stalowe lub szkło. W jego pracach obiekty te nie mają na celu zdominowania przestrzeni, lecz ukazanie relacji jakie zachodzą między nimi a pustką.

Chiharu Shiota, Threads of Life, Hayward Gallery, Londyn, 2026 fot.wSztuce

Instalacje Shioty również opierają się na podobnej grze zachodzącej między obecnością a nieobecnością, jednak jej podejście jest bardziej emocjonalne i narracyjne. Podczas gdy Lee Ufan redukuje formę do jej najbardziej minimalistycznego stanu, Shiota tworzy gęste sieci nici sugerujące złożoność ludzkich emocji i relacji. W obu przypadkach widz uświadamia sobie, że pusta przestrzeń nie jest neutralna, ale stanowi aktywny element dzieła. Lee Ufan często opisuje swoją twórczość jako eksplorację „spotkań” między materiałami. Kamień spoczywający na stalowej płycie nie jest obiektem symbolicznym, ale wydarzeniem, które ujawnia interakcję między przedmiotem, przestrzenią i percepcją. Jego obrazy również podkreślają tę ideę: pojedyncze pociągnięcie pędzla na dużym płótnie uwydatnia otaczającą je pustkę.

Shiota podchodzi do przestrzeni inaczej, ale z podobną filozofią. Jej instalacje z nici wypełniają pomieszczenia, jednak dzieło opiera się głównie na przestrzeniach jakie pozostają między nićmi. To one trzymają całą kompozycję. Widz fizycznie porusza się po pustych przestrzeniach, które powstały na skutek braku nici, uświadamiając sobie przy tym napięcie jakie zachodzi między materialną obecnością, a niewidzialną przestrzenią, w której on sam odgrywa główną rolę.

Największym zagrożeniem przed jakim stoi dzisiaj twórczość Chiharu to zredukowanie jej do poziomu Instagramowego tła, na którym fotografują się współczesne influenserki. Jej instalacje przypominające teatralne scenografie są jednak czymś więcej niż tylko estetycznym konceptem. Są potężną dawką filozofii, która dla wielu turystów odwiedzających galerie i muzea pozostaje poza ich intelektualnym zasięgiem. Lee Ufanowi to nie grozi. Żadna Instagramerka nie sfotografuje się z kamieniem czy potłuczoną szybą.

Chiharu Shiota: Threads of Life, Hayward Gallery, Londyn. Wystawa trwa do 3 maja 2026

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj