Z jednej strony Gerhard Richter to malarz, którego twórczość przemawia do młodych artystów, ponieważ przez całą swoją karierę uczynił malarstwo, prawdziwym polem eksperymentów, nieustannie dążąc do przekraczania jego granic. Urzeka młodych artystów również siłą swoich obrazów, zwłaszcza dużych, abstrakcyjnych płócien.

Z drugiej strony Richter to malarz nudny, przewidywalny, kręcący się wokół swojego ogona. To, co miał wnieść do sztuki, zrobił już dawno temu. Teraz odcina od tego kupony. Francis Bacon powiedział kiedyś, że on abstrakcji nie ceni. Jego zdaniem, nadaje się wyłącznie jako wzór na firanki. O ile trudno się zgodzić generalnie z tym brytyjskim sarkazmem, tak w przypadku Richtera, teza Bacona całkiem do niego pasuje.
Gerhard Richter świetnie wypada na etykietkach do butelek wina.

Po Picassie, Soulagesie i Jeffie Koonsie, przyszła kolej na tego niemieckiego artystę, który zaprojektował etykietę dla Château Mouton Rothschild, najważniejszego Grand Cru w Bordeaux. Ilustracje etykiet Château Mouton Rothschild, stworzone przez współczesnych artystów, nie były, swego czasu, jedynie chwytem reklamowym, lecz prawdziwą tradycją, odnawiającą z umiarem, odwieczny dialog między sztuką, a winem. To coroczne wydarzenie narodziło się z inicjatywy barona Philippe de Rothschilda, który w 1924 roku zlecił stworzenie etykiety upamiętniającej jego pierwsze „butelkowanie w zamku”. W 1945 roku, dla upamiętnienia zwycięstwa aliantów, baron Philippe zwrócił się do ilustratora Philippe Julliana, który zapoczątkował w ten sposób nową artystyczną serię. Choć pierwsze dzieła powierzono osobistym przyjaciołom barona, takim jak Jean Hugo, Léonor Fini i Jean Cocteau, później do udziału w tym ekscytującym projekcie zaproszono wielu innych wybitnych twórców. Braque, Dali, Miró, Chagall i Picasso, ale także Warhol, Soulages, Bacon, Balthus, a ostatnio David Hockney i Jeff Koons, każdy z nich poświęcił swoją sztukę na rzecz wizualnego charakteru winnicy, przyczyniając się w ten sposób do powstania niezwykle bogatej kolekcji.

A teraz Paryż pokazuje cały dorobek Richtera. Tak się dzieje za sprawą Fundacji Louis Vuitton, która dołączyła do sekcji „główne atrakcje Paryża”, obok Tour Eiffel, Disneylandu i spacerów śladami blogerek po Montparnasse.
Wystawa pozwoli zwiedzającym kontemplować jego obrazy, opowiadające o życiu świata, jego burzliwych przemianach, a także spojrzeniu samego Richtera na historię jego ojczyzny. Urodzony w Dreźnie i wychowany w NRD, kraju komunistycznym, twierdzi, że trzymał się z dala od ideologicznych stanowisk. Teraz kwestionuje historię z dystansem i sceptycyzmem, nigdy nie wydając osądu.

Gerhard Richter to artysta świadomy historii i ważnych wydarzeń, które wpływają na życie ludzi i świata o czym świadczy jego seria prac „Birkenau” z 2014 roku. Równie ważny jest cykl prac „18 października 1977” (1988), upamiętniający datę samobójstw w więzieniu Andreasa Baadera, Gudrun Ensslin i Jana-Carla Raspego, terrorystów Frakcji Czerwonej Armii. Na uwagę zasługuje również jego obraz przedstawiający 11 września 2001 roku oraz ataki na World Trade Center, na którym widać bliźniacze wieże, spowite chmurą dymu i pyłu.
Po raz pierwszy zwiedzający będą mogli zapoznać się z całą jego karierą malarską. Retrospektywa w Fondation Louis Vuitton prezentuje bowiem całą karierę Gerharda Richtera, w tym jego obrazy olejne, rysunki ołówkiem i tuszem, malowane fotografie oraz rzeźby ze stali i szkła. Wystawa koncentruje się w szczególności na latach 60. i początku lat 70. XX wieku, w których położył podwaliny swojej twórczości, budując pomosty między fotografią, a malarstwem. W tym okresie powstały również liczne prace abstrakcyjne.

Gerhard Richter jest zarówno malarzem, jak i człowiekiem zanurzonym w swojej epoce. W newralgicznym momencie lat 80., kiedy ogłoszono „koniec malarstwa”, odpowiedział afirmacją medium malarskiego, pokazując tym samym, że malarstwo wciąż jeszcze nie wyczerpało swojego potencjału. Nigdy nie przestał kwestionować malarstwa. Było to jeszcze bardziej widoczne na początku, ale ta skłonność utrzymuje się do dziś. Około 2010 roku przestał malować, aby powrócić do malarstwa cztery lata później, wspomnianą serią „Birkenau”, zbudowaną na podstawie czterech fotografii wykonanych przez Sonderkommando w Auschwitz w sierpniu 1944 roku. Jego nowy powrót do abstrakcji, to po prostu nowe pragnienie zgłębiania tego języka. Richter maluje tylko wtedy, gdy ma coś do powiedzenia, w przeciwnym razie przestaje.
W swoich wczesnych pracach powiększał czarno-białe fotografie, często zaczerpnięte z gazet lub albumów, które reprodukował w szerokiej gamie szarości. Pod koniec lat 60. XX wieku zmienił styl i język. Zainteresował się pejzażami, odchodząc od postaci ludzkiej i sztucznych środowisk. W okresie 1968-1969 namalował kilka obrazów z Korsyki, gdzie spędził wakacje z żoną Emą i córką Betty. Prace te zbiegły się z nowymi eksploracjami abstrakcji. Richter nigdy nie maluje bezpośrednio z natury ani tego, co widzi przed sobą: wszystko jest zawsze filtrowane przez inne medium. Najczęściej przez fotografię lub rysunek, z którego tworzy autonomiczny obraz. Zawsze też poszukuje symbolicznego podejścia w przedstawianiu rzeczywistości.

Gerhard Richter zawsze niechętnie malował autoportrety. Namalował jednak sporą liczbę portretów, szczególnie w latach 60. – prawdopodobnie na tym zarabiał. Malował również, jeszcze w latach 60., portrety rodzinne nawiązujące do jego własnej przeszłości, takie jak portret wujka Rudiego, jednego z braci matki, który poległ na wojnie czy ciotki Marianne, która zmarła z głodu w szpitalu psychiatrycznym w wyniku niemieckiego programu eugenicznego. Potem w 1972 roku, wykonał serię 48 portretów dla niemieckiego pawilonu na Biennale w Wenecji. Na kolekcję składały się postacie historyczne jak pisarze, naukowcy, kompozytorzy i filozofowie, w tym Franz Kafka, Albert Einstein i Oscar Wilde.
Na wystawie w Paryżu wyraźnie widać ewolucje i zmiany, które zachodzą w jego twórczości. U Richtera zdarza się dość często. Nieustannie eksploruje i inwestuje w nowe terytoria, nowe sposoby malowania i kwestionuje technikę. Obserwujemy z jednej strony ciągłość w jego twórczości, a z drugiej także pragnienie ciągłego odnawiania się. Złośliwi krytycy odnajdują w tym kokieterię i jednoczesną chęć zysku. Malarz bowiem należy do jednych z najlepiej sprzedających się na światowym rynku.

Urodzony w 1932 roku Gerhard Richter ukończył Drezdeńską Akademię Sztuk Pięknych w 1951 roku i rozpoczął karierę jako dekorator ścienny w Niemieckiej Republice Demokratycznej. Uciekł stamtąd w 1961 roku do Düsseldorfu, niemal w przeddzień postawienia muru berlińskiego. Zaraz potem powstały jego pierwsze „fotoobrazy”, zanim zgłębił cały potencjał abstrakcji od lat 70. XX wieku. Podejmował również nowe tematy wokół kwestii reinterpretacji tradycyjnych gatunków malarstwa. Nieustannie dążąc do redefinicji swoich pól interwencji plastycznej, od 2011 roku rozwinął nową technikę malowania pod szkłem, „zarówno przypadkową, jak i mistrzowsko opanowaną”, z której w szczególności stworzył, wspomnianą markę Château Mouton Rothschild. Proces ten, zatytułowany „Flux”, polega na sprasowaniu farby emaliowej między podobraziem z pleksiglasu, a szklaną płytą, tworząc kompozycję zrodzoną z przypadkowego przenikania się barw. Zanim ostatecznie utrwali ruch obrazu, artysta fotografuje wciąż zmieniające się kolory, „kiedy ich kompozycja wydaje się chwilami harmonijna”. Ilustracja zaprojektowana przez Richtera odzwierciedla zatem istotę wielkiego wina, które ubiera – żywego materiału produktu przypadku i techniki, gdzie zmysłowość ociera się o równowagę kompozycji.

Nie wiadomo zatem co zrobić: napić się Mouton z Richterem na etykiecie w cenie 5000 euro za butelkę, czy iść do Vuitton i zobaczyć artystę w całej okazałości za 16 euro.

Wiele osób uważa, że inne techniki są bardziej atrakcyjne niż malowanie: „umieść ekran w muzeum, bo nikt już nie patrzy na obrazy” – zwierzył się artysta w 2011 roku Nicholasowi Serocie, współkomisarzowi wraz z Dieterem Schwarzem tej retrospektywy w murach Louis Vuitton. Gerhard Richter zawsze wierzył w malarstwo. Odwrotnie do fotografii, punktu wyjścia niewyraźnych obrazów, które odniosły sukces, nie ma na celu wiernego odwzorowania rzeczywistości. W każdym razie, taka jest opinia artysty, obecnie 93-letniego, który od początków kwestionował niejednoznaczne relacje między tymi mediami.
Gerhard Richter, Fondation Louis Vuitton, Paryż 2025












