Na początku lat 30-tych Carl Jung jako pierwszy wprowadził do psychologii termin „wewnętrznego dziecka”, który odnosi się do najbardziej wrażliwej i pierwotnej części ludzkiej psychiki. I właśnie pod takim tytułem, ale też i ze swoistym przesłaniem, Opera Gallery w Londynie otworzyła wystawę „Inner Child”, na której zestawiła prace dwóch przełomowych artystek: Niki de Saint Phalle oraz Yayoi Kusamy. Ten zabieg nie jest przypadkowy, bowiem twórczość obu kobiet została ukształtowana przez introspekcję psychologiczną oscylującą wokół dwóch zagadnień – traumy i pamięci.

Fragment wystawy „Inner Child” w Opera Gallery w Londynie. Fot. @wSztuce

 Termin „wewnętrznego dziecka”, odnosi się do najbardziej wrażliwej i pierwotnej części ludzkiej psychiki. Determinuje ona następnie, wszystkie późniejsze zachowania człowieka, zwłaszcza w kontekście jego emocji i uczuć. Można powiedzieć, że jest pewnego rodzaju matrycą, za pomocą której jednostka powiela bolesne doświadczenia z dzieciństwa i nakłada je na późniejsze sytuacje, tworząc w ten sposób, nieadekwatne modele, nieustannie odnoszące się do przeszłości. Mamy więc tutaj do czynienia z reagowaniem, wynikającym z postrzegania teraźniejszości poprzez soczewki zranionego i niedojrzałego emocjonalnie dziecka.

Niki de Saint Phalle, „La Conversation”, 1991, Opera Gallery w Londynie. Fot. @wSztuce 2025

Twórczość Niki de Saint Phalle jak i Yayoi Kusamy bierze swój początek w próbie zmierzenia się ze zranionym, „wewnętrznym dzieckiem”, którego obecność stała się dla nich motorem całego procesu artystycznego. Poprzez różnego rodzaju techniki, malarstwo, rzeźbę czy performing, próbowały one dokonać „rozpakowania”, a następnie przepracowania swoich traum. W ten sposób to, co z początku było doświadczeniem osobistym, stało się uniwersalnym przekazem. Proces twórczy był więc elementem radzenia sobie, nie tyle z własną traumą, co pamięcią o niej. Celem każdej psychoterapii, nie jest bowiem „zapomnienie”, ale nauczenie się „pamiętania inaczej”. Pamiętania, które zamiast destrukcji, przynosi nadzieję.

Fragment wystawy „Inner Child” w Opera Gallery w Londynie. Fot. @wSztuce 2025

Saint Phalle i Kusamę łączy nie tylko zbliżony wiek (urodziły się w odstępstwie, zaledwie jednego roku od siebie), ale przede wszystkim sposób komunikowania, wieloczynnikowej i emocjonalnie niewygodnej rzeczywistości. W obu przypadkach mamy do czynienia z sytuacją, w której dzieciństwo nie zakończyło się w okresie dojrzewania, ale towarzyszyło artystkom przez cały okres ich życia, a w przypadku Kusamy, która nadal tworzy, jest jej codziennym cieniem.

Niki de Saint Phalle, „Nana Vase”, 1984, Opera Gallery w Londynie. Fot. @wSztuce 2025

„Nanas” Niki de Saint Phalle to seria rzeźb w kształcie otyłych kobiet z wielkimi piersiami i jeszcze bardziej okrągłymi biodrami, ustawionymi w dynamicznych, często wręcz akrobatycznych pozach, kojarzonych dotąd bardziej z eterycznymi baletnicami lub gimnastyczkami niż kobietami w rozmiarze XXL. Jest to jedna z najbardziej znanych jej prac celebrująca kobiecość, radość, ale i bunt. Postacie te z pozoru przypominają dziecięce, kolorowe zabawki. Jednak pod ich powierzchnią kryje się głębokie zaangażowanie artystki w proces przepracowania własnej traumy, zwłaszcza w kontekście postrzegania własnego ciała. De Saint Phalle, która przeżyła przemoc seksualną w dzieciństwie, świadomie sięga po masywne, aseksualne ciała z przerostem tkanki tłuszczowej, które są całkowitym zaprzeczeniem jej własnego eterycznego i wręcz doskonałej sylwetki, aby w ten sposób zdystansować się do fobii, z którą walczy. Ten zabieg sięgania po przeciwieństwa jest jednym z narzędzi w procesie leczenia traum. Ofiary gwałtu często mają zaburzoną relację z własnym ciałem, które uważają za powód napaści. –„Gdybym była gruba, to by się to nie wydarzyło” – powtarzają sobie. Oczywiście jest to błędne myślenie, gdyż przemoc seksualna może dotknąć wszystkich, bez względu na ich wygląd zewnętrzny.

Niki de Saint Phalle „Last Night I Had a Dream”, 1968, Opera Gallery w Londynie. Fot. @wSztuce 2025

„Nanas” nie są jedynymi formami, za pomocą których artystka konfrontuje „wewnętrzne dziecko”. Jej „strzelające obrazy” pozwoliły jej również na uwolnienie tłumionych emocji. Ten akt, który jest jednocześnie dziecinny jak i głęboko symboliczny, reprezentuje pragnienie odzyskania władzy poprzez niszczenie i tworzenie dokonujące się w tej samej chwili.

Relacja Yayoi Kusamy z „wewnętrznym dzieckiem” jest podobnie wielowarstwowa, choć często filtrowana przez pryzmat obsesyjnych powtórzeń i psychologicznego dysonansu.

Yayoi Kusama, „Chii-chan”, 2004, „Hi, Konnichiwa”, 2005 oraz „Chin”, 2004, Opera Gallery w Londynie. Fot. @wSztuce 2025

Jej „Infinity Mirror Rooms” oraz instalacje oscylujące wokół motywu kropki, które pokrywając każdą powierzchnię, rozmywają tym samym jej granice, czyniąc ją oraz przedmioty w niej się znajdujące, „czystym”, abstrakcyjnym miejscem zawieszonym, gdzieś pomiędzy wyobraźnią, a rzeczywistością. Ten zabieg pozwala artystce, podobnie jak miało to miejsce w przypadku Niki de Saint Phalle, na dystans do traumy, która stała się jej udziałem.

Yayoi Kusama, „Infinity Dots”, 2003, Opera Gallery w Londynie. Fot. @wSztuce 2025

Wizualny język Kusamy, którym posługuje się we wszystkich swoich pracach jest głęboko zakorzeniony w dziecięcych halucynacjach oraz chorobie psychicznej, z którą zmaga się do dnia dzisiejszego. Jej wczesne wizje, które przybierały formę kwiatów rozprzestrzeniających się w niekontrolowany sposob i zawłaszczających każdą, napotkaną powierzchnię, zarówno fizyczną jak i psychiczną, stały się jednym z motywów w jej twórczości. Sama Kusama mówi, że jej prace są dla niej jedynym sposobem na przetrwanie. Są próbą odzyskania kontroli nad pękniętą rzeczywistością i z jej odłamków stworzenia nowej. Co nie oznacza, że pozbawionej blizn. Yayoi Kusama sięgając po bajkowe, dziecięce elementy, takie jak dynie, kropki czy kwiatki, jednocześnie konfrontuje świat „wewnętrznego dziecka”, jak i do niego ucieka. Ten zabieg swoistego dysonansu jest wynikiem starcia się w jej twórczości dwóch, równolegle istniejących światów.

Yayoi Kusama, „Fire”, 1988, Opera Gallery w Londynie. Fot. @wSztuce 2025

Zarówno Kusama, jak i de Saint Phalle przywołują w swoich pracach świat „wewnętrznego dziecka” nie jako nostalgicznego czy idyllicznego doświadczenia, ale jako kreatywnego imperatywu zrodzonego z bólu i traumy. Ich prace nie są zwykłymi wspomnieniami, ale aktywnym dialogiem, którego celem jest odzyskiwanie utraconej radości. Poprzez konfrontację z bolesną przeszłością dokonuje się w artystkach duchowe katharsis, który przyjmuje następnie formę rzeźb, instalacji, obrazów czy performensów. „Wewnętrzne dziecko” zaczyna więc pełnić rolę muzy oraz źródła inspiracji, napędzającego całą ich twórczość. Jest też zwierciadłem, w którym jak w żadnym innym, widać każdą, nawet najmniejszą ranę i pozostałą po niej bliznę.

Niki de Saint Phale, „White Tree”, 1972, Opera Gallery w Londynie. Fot. @wSztuce 2025

Mimo różnic wynikających z ich pochodzenia, obie artystki uczyniły ze swojej twórczości miejsce spotkania z „wewnętrznym dzieckiem”. Dla każdej z nich był to akt radykalny, wymajający niezwykłej odwagi. Zarówno Kusama jak i Saint Phalle, dokonały tego na własny sposób, aczkolwiek obie próbowały przedefiniować ból i zagrożenie i nadać mu nową formę. Kusama dokonuje tego za pomocą repetowanych form i motywów, które w kompulsywny sposób pokrywają powierzchnię, z którą obecnie pracuje. Są one próbą uczynienia z niekontrolowanego zjawiska, czegoś namacalnego, co podlega prawom fizyki. Jest procesem nadawania fizycznych form, niematerialnym rzeczom, takim jak uczucia, emocje czy wyobraźnia.

Dla Saint Phalle proces pojednania się z „wewnętrznym dzieckiem” przyjął różne formy. Od performensów naładowanych niczym karabin maszynowy emocjami po rysunki i rzeźby, które jak w przypadku „Nanas” odwołują się do uszkodzonych relacji z własnym ciałem lub przywołują temat śmierci i destrukcji jako równoległych do życia sił, mające wpływ na ludzką egzystencję, jak miało to miejsce w płaskorzeźbie zatytułowanej „White Tree”.

Niki de Saint Phale, „Le Miroir”, 1980, Opera Gallery w Londynie. Fot. @wSztuce 2025

Carl Jung postrzegał samorealizację jako proces integracji wszystkich aspektów ludzkiej psychiki, w tym zranionego „wewnętrznego dziecka” w nową całość. Wystawa w Opera Gallery jest więc, nie tylko świadectwem psychicznego odbudowywania się jednostki, poprzez sztukę, jak miało miejsce w przypadku Kusamy i de Saint Phalle, ale jest także zaproszeniem widza, do otworzenia drzwi „wewnętrznemu dziecku” i konfrontacji z jego światem. Zamknięcie go bowiem, nie spowoduje, że odejdzie ani że przestanie mieć wpływ na teraźniejszość. Wręcz odwrotnie. Odizolowane od świadomości jednostki, dokonuje w niej jeszcze większej destrukcji. Nie byłoby wielu dzieł Kusamy i de Saint Phalle, gdyby wpierw nie miały one odwagi, aby wejść w dialog z posiniaczonymi osobowościami i nadać im następnie nową, życiodajną formę.

Wystawę „Inner Child” można oglądać w Opera Gallery do 5 maja. Londyn 2025

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj