Po wielkiej wystawie Art Brut w Grand Palais, która była jednym z mocniejszych głosów na rzec przywrócenia wykluczonym artystom, należnego im miejsca w kształtowaniu historii sztuki, przyszedł czas na Londyn. Nagroda Turnera (ang. Turner Prize) – najważniejsze obecnie wyróżnienie przyznawane współczesnym artystom, trafiło właśnie do rąk Nnena Kalu – artystki niepełnosprawnej intelektualnie. Jak można się było spodziewać, decyzja ta wywołała cały wachlarz komentarzy. 

Nnena Kalu, Nagroda Turnera 2025, fot. Tate Britain

Jedni widzą w niej kwintesencję Nagrody Turnera, która niejako z definicji przyznawana jest wykluczonym, kontrowersyjnym i wizjonerskim artystom. Wystarczy spojrzeć na jej laureatów z poprzednich edycji (Damien Hirst, Martin Creed, Grayson Perry, Gilbert & George, Tracey Emin), aby zobaczyć, że nie jest nagrodą dla „grzecznych chłopców i dziewczynek” malujących pieski i kwiatki. Nigdy jednak nie została ona przyznana osobie autystycznej z bardzo ograniczoną sprawnością werbalnego komunikowania się, jak ma to miejsce w przypadku Kalu.  Są też głosy sprzeciwu, podważające obiektywność tego wyboru. Wielu widzi w nim kolejną odsłonę poprawności politycznej, która w ostatnich latach dominuje w świecie sztuki współczesnej, co łatwo można było zobaczyć w ubiegłorocznej edycji nagrody Turnera, kiedy do ścisłego finału dostał się homogeniczny zestaw kobiet artystek, których twórczość oscyluje wokół jednego tematu – emigracji i mniejszości narodowych.

Nnena Kalu, Nagroda Turnera 2025, fot. Tate Britain

Wystarczy jednak tylko jedno spojrzenie na twórczość Nnena Kalu, aby zobaczyć jak absurdalne jest to oskarżenie. To prawda, że jury konkursowe wiedziało o jej niepełnosprawności, ale ta wiedza zdaje się być informacją poboczną w obliczu jakości jej prac. Kalu bowiem jest absolutnie doskonała. Jej talent jest niekwestionowalny. W świecie pełnym miernych artystów o wybujałych ambicjach i nadętym, niczym balon na wiejskim jarmarku ego, Nnena Kalu jest jak wstrząs sejsmiczny, niosący za sobą prawdziwe tsunami. Jej stan zdrowotny jest tutaj bez znaczenia.

Co więcej, w tym roku również pozostała trójka nominowanych (Rene Matić, Mohammed Sami, Zadie Xa) reprezentuje całkiem porządny poziom. Wybór Nnena Kalu nie jest więc wynikiem nisko zawieszonej poprzeczki, wręcz przeciwnie. Jest dowodem na to, że prawdziwa sztuka jest tworzona przez ludzi obdarzonych talentem, a nie znajomościami. Przyznanie jej tego prestiżowego wyróżnienia daje nadzieję nam wszystkim, że nagroda Turnera po kilku chudych latach, w końcu podniosła się z kolan.

Nnena Kalu, Nagroda Turnera 2025, fot. Tate Britain

Twórczość Nnena Kalu, na którą składają się rzeźby, instalacje oraz wielkoformatowe abstrakcyjne rysunki, oscyluje wokół takich zagadnień jak ruch ciała w przestrzeni, powtarzalność i rytualizm, transformacja codziennych materiałów, a także poszukiwanie własnej tożsamości i autonomii we współczesnym społeczeństwie. Artystka tworząc rzeźby i instalacje przestrzenne pracuje z tkaninami, linami, taśmami, folią spożywczą, papierem oraz kasetami VHS, które połączone ze sobą i przekształcone w wiszące lub stojące formy, odzwierciedlają napięcia, zarówno wewnątrz ciała jak i całego społeczeństwa.

Nnena Kalu stanowi wyzwanie dla osób, które wartościowują życie według konsumpcyjnego modelu, w którym nie ma miejsca na to, co niedoskonałe. Paradoksalnie jednak największym wyzwaniem jest ona sama dla świata sztuki, w którym słowo, odgrywa czasem ważniejszą rolę niż ich praca. Promowani są artyści, którzy potrafią wykreować wokół siebie mit opowiadając o swoich pracach. Próbują je wyjaśnić, chociaż sami nie do końca rozumieją dany im dar. Jest to dla nich trudne i niekoniecznie wnosi coś nowego dla odbiorców, ale ma znaczenie dla galerii, dealerów i krytyków sztuki. W przypadku Nnena Kalu mamy milczenie. Artystka bowiem, podobnie jak inny fenomenalny japoński artysta Shinichi Sawada, prawie nie mówi. Kontaktuje się ze światem za pośrednictwem swojej opiekunki Charlotte Hollinshead, która też w jej imieniu wygłosiła przemówienie na gali przyznania nagrody w Cartwright Hall Art Gallery w Bradford.

Nnena Kalu, Nagroda Turnera 2025, fot. Tate Britain

Droga do tego momentu, w którym obecnie znajduje się Kalu nie była ani prosta, ani szybka. Była stopniowym, cierpliwym torowaniem drogi do świata, do którego należy. Na początku jedyne wystawy jakie były dostępne dla niej i innych artystów z trudnościami w nauce odbywały się w ratuszu i bibliotekach w londyńskiej dzielnicy Wandsworth. Punktem zwrotnym dla Kalu było zaproszenie do udziału w wystawie indywidualnej w ramach Glasgow International w 2018 roku (w mieście, w którym artystka urodziła się w 1966 roku jako córka nigeryjskich emigrantów). „Po raz pierwszy kuratorzy, dyrektorzy galerii i inni artyści przybyli, aby obejrzeć jej prace” – mówi Charlotte Hollinshead. Pewnego dnia, mężczyzna, który wcześniej obserwował Kalu podczas pracy, wrócił z synem, studentem Glasgow School of Art i powiedział do niego – spójrz: to jest artystka. Tak wygląda poświęcenie całego swojego życia pracy.

W tym roku Kalu miała również swoją pierwszą indywidualną wystawę za granicą, w Kunsthall Stavanger. Rzecz niezwykle rzadko spotykana w środowisku brytyjskich artystów.

Od 1999 roku Kalu jest artystką rezydentką Action Space, organizacji wspierającej artystów z trudnościami w uczeniu się w Studio Voltaire w południowym Londynie. Kalu znalazła się w gronie trzech utalentowanych współczesnych artystów takich jak Rene Matić, Mohammed Sami oraz Zadie Xa. Każdy z nich w swoich pracach stara się odpowiedzieć na pytania dotyczące tożsamości, przynależności i dialogu pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością.

Rene Matič, Nagroda Turnera 2025, fot. Tate Britain

Twórczość Rene Matić, urodzonej i wychowanej w Peterborough, które od lat wygrywa w rankingach na najgorsze miejsce do życia, oscyluje wokół zagadnienia tożsamości i przynależności społecznej, zwłaszcza w kontekście środowisk transseksualnych. Ta niebinarna artystka za pomocą fotografii i performensu dotyka kwintesencji subkultur tworzących współczesne brytyjskie społeczeństwo, a także stara się znaleźć odpowiedź na pytanie dotyczące nawigacji osób niebinarnych we współczesnym świecie. W jej podejściu do kadrowania scen widać echo króla fotografii ulicznej – Daido Moriyamy, który z przypadkowej brzydoty uczynił ikoniczne piękno. Matić wywołuje swoje zdjęcia w tanim Snappy Snaps, aby w ten sposób jeszcze mocniej podkreślić prawdziwość scen, które fotografuje. Do nagrody Turnera została nominowana za wystawę indywidualną „As Opposed To The Truth” w CCA Berlin, na której pokazała fotografie odnoszące się zarówno do ulotnych momentów dnia codziennego jak i do szerszego, politycznego kontekstu. Jej prace obejmują intymne portrety rodziny, przyjaciół i zwykłych scen, które wyświetlane jedna na drugiej, w połączeniu z dźwiękiem, banerami i instalacją tworzą swoistego rodzaju metafizyczną i multisensoryczną opowieść.

Mohammed Sami, to kolejny nominowany.  Jako uczeń, tworzył propagandowe murale ku czci reżimu Saddama Husseina. Dzisiaj jest wschodzącą gwiazdą w Wielkiej Brytanii. Jego obrazy, mimo że przepełnione są osobistymi wspomnieniami, są jednak wolne od jednoznacznych skojarzeń. Dają przestrzeń do interpretacji każdemu, kto się z nimi mierzy. Sami maluje wielkoformatowe obrazy, które zgłębiają temat pamięci i konfliktu. Niczym gąbka, są nasączone nawiedzonymi, onirycznymi sceny pozbawionymi postaci. Przedstawiają puste krajobrazy, wnętrza i meble, które z jednej strony kierują widza w stronę bieżących wydarzeń politycznych, z drugiej jednak, chronią go przed narzucającymi się skojarzeniami.

 „To, co wyrażam w swoich pracach, to wspomnienia ukryte w komórkach mózgowych, które czekają na bodziec” – mówi, urodzony w Iraku artysta.

Do nagrody Turnera nominowany jest za wystawę indywidualną „After the Storm”, która miała miejsce w Pałacu Blenheim w hrabstwie Oxfordshire.

Instalacja Zadie Xa podczas Turner Prize 2025, Cartwright Hall Art Gallery. Photo © David Levene

Zadie Xa, trzecia finalistka to koreańska artystka urodzona w Vancouver. Jej twórczość balansuje na styku mitów, pamięci narodowej i materializmu. Artystka czerpie z koreańskich tradycji szamańskich, doświadczeń diaspory i historii środowiska naturalnego Pacyfiku. Jej obrazy funkcjonują jako pewnego rodzaju portale do hybrydowych światów, w których współistnieją postacie przodków, duchy zwierząt i oceaniczne krajobrazy.

Xa traktuje malarstwo jako część szerszego słownika rytualnego obejmującego także dźwięk, tkaniny i performans. Jej obrazy często skupiają się na potężnych archetypach kobiecych – strażniczkach, szamankach, opiekunkach – których obecność podważa linearne narracje dotyczące dziedzictwa. Artystka definiuje tożsamość jako stan płynny będący nieustanie w procesie zmiany. Folklor to dla niej również nie tyle stałe monumentalne dziedzictwo, ale aktywny, żywy język, który powinien być rozumiany i rozwijany każdego dnia. Należy on bowiem do świata współczesnego, a nie zamkniętej przeszłości, do której nikt nie sięga.

Tegroczni finaliści Nagrody Turnera. Od lewej: Zadie Xa,Mohammed Sami, Rene Matić oraz Nnena Kalu.

Na koniec warto wyraźnie podkreślić, że przyznanie Nagrody Turnera Nnene Kalu nie powinno być nigdy komentowane w odniesieniu do jej niepełnosprawności. Jedyne na czym powinna się skupić nasza uwaga to na jej nieprawdopodobnym talencie, przestrzennej wyobraźni i wrażliwości artystycznej, która sprawia, że jej prace zostały zauważone przez profesjonalistów.  Sprowadzanie wyłącznie do kontekstu jej życia prywatnego jest tak samo krzywdzące i absurdalne jak rozróżnianie twórców z uwagi na ich płeć, kolor skóry czy przekonania religijne. Dlatego też prace Kalu jak i innych artystów z niepełnosprawnościami intelektualnymi powinny być wystawiane w galeriach sztuki, a nie w domach kultury. Powinny być traktowane na równi z artystami posiadającymi formalne wykształcenie, a nie traktowane jako odrębny/gorszy gatunek sztuki. Miejmy nadzieję, że Nagroda Turnera otworzy przez Kalu drzwi do świata sztuki, w którym już dawno powinna mieć swoje miejsce.

Wystawę prac finalistów Turner Prize 2025, można oglądać w Cartwright Hall Art Gallery w Bradford do 22 lutego 2026

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj