Przewrotność feministycznej twórczości Sarah Lucas polega na tym, że bliżej jej do Pabla Picassa i Francisa Bacona niż do jakiejkolwiek artystki, w tym Maggi Hambling, z którą przyjaźni się od wielu lat, a teraz mają wspólną wystawę w galerii Hazlitt Holland-Hibbert w Londynie.

Wydawałoby się, że czasy buntu Lucas i jej sadzonych jajek przylepionych na biuście, odeszły już w zapomnienie. Że dzisiaj artystki jej pokroju nie mają potrzeby walki, gdyż nie ma lepszych czasów na bycie kobietą, a najlepiej kobietą trans lub kobietą reprezentującą etniczne mniejszości. Wystarczy przejść się po najważniejszych galeriach w Londynie czy w Paryżu, aby zobaczyć, że żyjemy w epoce pozbawionej jakiejkolwiek potrzeby kwestionowania czegokolwiek. Widzimy raczej powielanie starego lub chęć definiowania wszystkiego od początku, nawet jeśli ocieramy się o absurd. Żyjemy w epoce, w której mężczyźni zmagają się z własną tożsamością, balansują pomiędzy byciem macho, a chłopcem w sukience, w epoce, która nie widzi nic niestosownego w twierdzeniu, że Anne Boleyn mogła być czarnoskórą kobietą, tak samo jak Beachy Head Lady, którą w 2014 roku BBC okrzyknęła pierwszą czarnoskórą Brytyjką z okresu rzymskiego. Problem w tym, że w 2025 Natural History Museum na podstawie przeprowadzonych badań genetycznych definitywnie obaliło tę politycznie poprawną teorię, wskazując jednocześnie, że wyniki jednoznacznie wskazują, iż badany szkielet należał do kobiety o białej skórze, błękitnych oczach i blond włosach. Na tle całego tego absurdu, 63-letnia Lucas wydaje się być powiewem świeżości i nadziei w sztuce.

Jej charakterystyczne rzeźby przedstawiające powyginane kobiece ciała z krągłymi pośladkami i sterczącymi na baczność sutkami mogą na pierwszy rzut oka przypominać męskie marzenia senne, w którym rozciągnięta w służalczej pozie kobieta tryska erotyzmem na poziomie soft porn. Jednak Lucas chodzi o coś więcej. Jej twórczość nie koncentruje się jedynie na wizualizacji ludzkich żądz, lecz na dojściu do samej istoty ludzkiego ciała zdolnego do bycia zarówno obiektem jak i podmiotem.
W jej pracach, widzimy więc echo tej samej pierwotnej ludzkiej natury, jej piękna i brzydoty, która zafascynowała zarówno Francisa Bacona jak i Pablo Picassa. Przesunięty środek ciężkości, ruch wpędzający ciało w życiodajną spiralę, asymetryczne części ludzkiego ciała, które zdają się być nie na swoim miejscu – to wszystko znajdujemy w rzeźbach artystki. Sarah Lucas traktuje ciało jako przedmiot, żart i prowokację zarazem do dalszej dyskusji nad kondycją ludzkiej egzystencji. Francis Bacon widział je jako mięso poddane egzystencjalnej presji, gdzie to co biologicznie i pierwotne obdarte jest z jakichkolwiek społecznych konwenansów przez co stanowi istotę humanizmu. Dla Pablo Picasso ciało było przede wszystkim zagadnieniem, które należało nieustannie na nowo definiować, zarówno na poziomie formalnych i jak i filozoficznym.

U całej trójki ciało jest dalekie od potocznej definicji piękna. Jest asymetryczne, brzydkie, a w przypadku Lucas celowo zredukowane do obiektu pożądania. Artystka, do budowy swoich rzeźb używa materiałów kojarzących się niemal natychmiast z kiczem i prostactwem, a więc rajstop i lateksu. Jej twórczość jest zarówno kwestionowaniem feminizmu, jak i jego afirmacją.
U Bacona ciało to przede wszystkim jego biologiczny wymiar, a więc mięso, krew, nerwy i ból. Jego pozornie zniekształcone sylwetki ujawniają egzystencjalną prawdę o człowieku. Bardzo często zamkniętego w klatce bólu, cierpienia i społecznej izolacji. U Lucas, mimo że ciało nie jest zewnętrznie niczym skrępowane, to jednak jest ono niewolnikiem tego, co dzieje się w jego wnętrzach. Powykrzywiane, splecione kończyny są echem emocji, które widzimy także w malarstwie Bacona.
Lucas zdaje się zadawać pytanie dotyczące tego, kto kontroluje sposób postrzegania kobiecego ciała. Kto szufladkuje je według ustalonych schematów. Bacon skupia się bardziej wokół pytań związanych z ciałem uwięzionym i ciałem wprowadzonym w akt wyzwolenia. Wyzwolenia poprzez cierpienie, krzyk lub śmierć. Dla Picassa najważniejsze wydaje się być znalezienie odpowiedzi na pytanie, na ile sposobów można na nowo wyobrazić sobie ciało.

U Lucas kobiece ciała, mimo że przedstawione w stereotypowych pozach, niosą za sobą poczucie władzy i kontroli. Tak samo jest u Picasso. Jego kobiety są silne i pewne siebie. Męskie ciało u Bacona jest paradoksalnie delikatne, wrażliwe i bezbronne. Jest z góry skazane na porażkę, cierpienie i śmierć.
Zestawienie Lucas z Baconem i Picassem wydaje się więc naturalną czynnością. Mamy trzech genialnych twórców, reprezentujących poziom, do którego niewielu może dojść. Tym bardziej więc zaskakuje obecna wystawa w galerii Hazlitt Holland-Hibbert, na której zestawiono Lucas ze wspomnianą już wcześniej Maggi Hambling.
Sarah Lucas poznała ją 23 października 2000 roku w Colony Room w dniu swoich urodzin, które jak się potem okazało były również urodzinami Maggi. I tak nad butelką whisky i szampana narodziła się przyjaźń, która trwa do dnia dzisiejszego. Z artystycznego punktu widzenia, nic je nie łączy. Lucas jest dzika, odważna i konsekwentna w swoich pracach, które w pewnym momencie, postawiły świat sztuki do góry nogami. Maggi wywodzi się z porządnej malarskiej szkoły prezentującej abstrakcje na doskonałym poziomie, ale jak mawiał Francis Bacon, abstrakcja tak jak zasłony, może pełnić funkcję jedynie dekoratywną. Prawdziwe malarstwo jest jedno – figuratywne.
Lucas, urodzona w Londynie w 1962 roku, była i jest członkinią grupy YBA. Mimo niepodważalnej sławy i pozycji jaką osiągnęła nadal pozostaje dziewczyną z północnego Londynu: gadatliwą, bezpośrednią i nieustępliwą.

Margaret (Maggi) Hambling CBE podchodzi z całkiem innego świata. Urodzona w Sudbury w Suffolk, w hrabstwie Gainsborough, w 1945 roku, czyli kilka dekad przed Lucas, zdobywała wykształcenie w szkołach artystycznych w Suffolk i Londynie, zaczynając od prywatnych lekcji u Cedrica Morrisa i Arthura Letta-Hainesa, a następnie uczęszczając do East Anglian School of Art, Ipswich School of Art, Camberwell College of Arts, aż po prestiżową Slade School of Fine Art (1967-69), gdzie zdobyła znaczące uznanie, a później otrzymała nagrodę Boise Travel Award for New York.
W latach 80. pojawiła się w centrum uwagi jako członkini grupy George’a Melly’ego, Francisa Bacona i Henrietty Moraes, skupionej wokół słynnego Colony Room w Soho. Maggi Hambling jest otwarcie lesbijką lub, jak sama woli się określać osobą „lesbioniczną” i od dawna przynależy do twórczej sceny LGBTQ+.

Problem w tym, że Maggi ma talent, a Lucas jest geniuszem. W związku z tym każdy kto wystawia obok niej swoje prace będzie wyglądał na jeszcze bardziej miernego niż jest w rzeczywistości. Twórczość Sary Lucas bezczelnie obnaża przeciętność innych artystów. Jest jak słońce, który swoim blaskiem oślepia wszystko co znajdzie się w promieniu jej rażenia. Tak jest też na wspomnianej wystawie „OOO LA LA” w Londynie, na której zestawiono abstrakcyjne malarstwo Hambling z rzeźbami Lucas. Obrazy Maggi są niemal niewidoczne. Sarah skupia całą uwagę. Mało kto jest w stanie wejść w głębszą relację z abstrakcyjnym przekazem Hambling mając przed oczami fantastyczne rzeźby Lucas. Są one niezmiernie angażujące, niemal fizycznie dotykają każdego nerwu. Widzowi nie starcza już energii ani siły, aby dostrzec w obrazach Maggi coś więcej niż tylko poprawny warsztat.
Lucas jest jak rasowe wino, które z każdym rokiem smakuje lepiej. Jej twórczość, mimo iż obraca się wokół tej samej formy – kobiecego ciała – nadal pozostaje u odbiorcy szereg pytań, zmuszając go tym samym do zakwestionowania status quo swoich przekonań. Bycie niegrzeczną dziewczynką zwłaszcza w świecie artystycznym jest pociągające. Nikt nie chce oglądać ładnych obrazków namalowanych przez nudne artystki.

Hambling niestety nie ma w sobie tej drapieżności ani zadziorności, którą widać w pracach Lucas. Jest przede wszystkim malarką z porządnym warsztatem. Jej abstrakcyjny ekspresjonizm oparty jest na nadziei, że nałożone warstwy farby zbudują na końcu nie tylko kompozycję, ale także wywołają u widza emocjonalny odbiór. Ta nadzieja, w dzisiejszych czasach, w których ludzkość bombardowana jest milionem bodźców i nie jest w stanie utrzymać uwagi dłużej niż 30 sekund, wydaje się płonna.
Maggi Hambling, Sarah Lucas, Hazlitt Holland-Hibbert Gallery, Londyn, wystawa czynna do 24 stycznia 2026









