Dana Schutz jest bez wątpienia jedną z najciekawszych współczesnych artystek. Jej głębokie, wręcz filozoficzne malarstwo odnoszące się do relacji jakie zachodzą pomiędzy człowiekiem, a jego ciałem oraz pomiędzy jednostką, a społecznością jest bezkompromisowym wyrokiem wydanym na nas samych oraz na świat, który współtworzymy.

Jej ostatnia wystawa w londyńskiej Thomas Dane Gallery zatytułowana „One Big Animal” koncentruje się wokół władzy i jej skutków zarówno w wymiarze indywidualnym jak i zbiorowym. Oto społeczność zwierząt o ludzkich rysach, których pierwotny instynkt każe im walczyć i niszczyć. Zarówno siebie jak i innych. Społeczeństwo rozdarte, podzielone i spragnione krwi. W obliczu wyboru życia i śmierci, sięgające po autodestrukcję. Ta destrukcyjna wizja świata nie jest alegorią czy przestrogą, ale biograficznym wręcz zapisem kondycji ludzkości.

Schutz, niczym dawni mistrzowie, maluje przeważnie wielkie formaty, które niejako ze swojej definicji, wprowadzają nas w świat, który przedstawiają. Przeskalowane postacie, namalowane za pomocą ostrych ruchów pędzla i jeszcze ostrzejszych kolorów są niczym skalpel – precyzyjnie rozcinają ludzką duszę. Kawałek po kawałku. Jej groteskowe, surrealistyczne, a przede wszystkim metaforyczne malarstwo nie ma w sobie nic z populistycznego stwierdzenia, że sztuka jest dla wszystkich. Jest elitarne do granic możliwości. Wprowadza widza w świat Dostojewskiego, Sartre i Orwella. Świat zbudowany z niejednoznacznych scen, z pozoru absurdalnych sytuacji, w którym sen miesza się z jawą. Świat pełen prawdy o nas samych.
Mimo iż malarstwo Schutz jest głęboko inspirowane malarstwem historycznym, to specyfika czasu i miejsca schodzi w jej twórczości na dalszy plan. To co najważniejsze, co jest uwydatnione czy wręcz przerysowane, to emocje i stany psychiczne człowieka w kontekście jego międzyludzkich relacji. Relacji złożonych z tysiąca warstw i aspektów, których nie sposób zdefiniować jednym słowem. To ciemny i mroczny świat ludzkiej ułomności, który na przekór temu co pisał Goethe, zawsze wybiera zło.

Patrząc na obrazy artystki nie trudno nie dostrzec w nich także nawiązań do teatru. Mamy więc zakładane i zdejmowane maski, podesty, rekwizyty, stroje z różnych epok. Na obrazie zatytułowanym „The Mantle” pojawia się scena przypominająca chór dionizyjski wykonujący pewnego rodzaju publiczną ceremonię, w której uczestnikami są zarówno osoby znajdujące na społecznym piedestale jak i otaczający je tłum. Centralny element stanowi gest nakładania/zdejmowania maski – symbolu prawdy i kłamstwa – z postaci owiniętej szkarłatnym płaszczem, przywołującej na myśli baconowskiego papieża Innocenta X.
Polityczno-religijny teatr widoczny jest również na obrazie „The Example”, gdzie poruszająca się po omacku postać ubrana w korporacyjny garnitur wskazuje gestem oskarżenia na przeskalowane, przywiązane do jabłoni obfitującej w owoce, dziecko z papierową czapką na głowie. Scena ta bez wątpienia inspirowana jest biblijną opowieścią o zakazanym owocu, utracie niewinności i obnażeniu ludzkiej kondycji. W interpretacji Shutz mamy do czynienia z głęboką analizą relacji jakie zachodzą pomiędzy człowiekiem mającym władzę, a człowiekiem sprowadzonym do poziomu bezbronnego dziecka. Pomiędzy bogactwem odbierającym wzrok, a ubóstwem uniemożliwiającym przerwanie matni bezczynności. Witold Gombrowicz krytykuje „formę” jako opresyjną, sztuczną strukturę narzuconą przez społeczeństwo, która sprowadza jednostki do karykatur zatrzaśniętych w „niedojrzałości”. Shutz widzi w nich ofiary możnowładnych ślepców, którzy całą winę przerzucają na nich w akcie publicznej, moralnej egzekucji.

Wyrok na społeczeństwo jaki wydaje artystka jest bezwzględny. Zbudowane z pojedynczych jednostek, które nawet jeśli są razem, są tak naprawdę przeciwko sobie, nie są zdolne niczego zbudować. Każdy z nich zmierza w sobie znanym tylko kierunku, powodując tym samym zastój całej grupy. Nawet w momentach intymnych mamy do czynienia ze zdradą i unicestwieniem, czego przykładem jest obraz zatytułowany „The Kiss” przedstawiający dwa światy dziejące się jednocześnie. Przywołuje to na myśl ostrzeżenie Philipa Gustona – każdy człowiek jest nosicielem w sobie zarówno dobra jak i zła. Widzimy więc dwie postacie złączone w niejednoznacznym uścisku, który jest jednocześnie seksualny, namiętny jak i odrażający. Włosy kobiety przypominają macki, a ona sama walczy lub tańczy ze stworzeniem przypominającym częściowo skorupiaka, częściowo owada. Tej dziwnej ambiwalentnej scenie towarzyszy aura lata i beztroskiego pikniku na plaży. Przemoc bowiem nie zawsze zdarza się w ciemnościach. Czasem ma miejsce w biały dzień. W miejscu i czasie, który stoi w sprzeczności z ogólnie przyjętą definicją zła.
Malarstwo Schutz jest przepełnione wewnętrznymi napięciami, które przywołują barokowe zmagania między światłem, a ciemnością, życiem, a śmiercią. Ona sama, tak definiuje swoją twórczość: uważam, że można uzyskać różnego rodzaju napięcia w zależności od tego, jak umieści się temat w przestrzeni obrazu. W ciągu ostatnich 10 lat wiele mówiło się o malarstwie jako o czymś, co istnieje jako obiekt – czymś, co można przenosić lub gdzieś postawić – a niewiele mówiło się o wewnętrznej przestrzeni obrazu. Myślę, że obie te rzeczy mają w sobie pewną prawdę – obraz może być obiektem w pomieszczeniu, ale istnieje również obrazowość, która może pojawić się wewnątrz obrazu.”

Schutz wierzy także w fizyczność swoich bohaterów, w ich zdolność do przeżywania i reagowania zarówno na płótnie jak i poza nim. –„Osoby przedstawione na moich płótnach są świadome swojego otoczenia jak również tego, że mają zdolność wychodzić poza nie.” – mówi. Artystka celowo sięga po wieloznaczne, alegoryczne sceny, kierując przez to swoją twórczość do wybranej grupy osób. Jej malarstwo jest zarezerwowane dla ludzi świadomych swojego istnienia, mających odwagę stanąć w kontrze do narzuconych im jałowych frazesów próbujących sprowadzić sztukę do poziomu filmików na Tiktoku. Współcześni Caravaggio bez trudu odczytywali symbolikę jego obrazów, znali jego alfabet, stąd też bez problemu potrafili rozszyfrować prawdziwe przesłanie ukryte pod powierzchnią biblijnych scen. Współcześni Dany Shutz doświadczają tego samego patrząc na jej malarstwo przedstawiające z pozoru sceny niemożliwe do namalowania. Artystka czerpiąc inspirację zarówno z bieżących wydarzeń, popkultury jak i postaci mitologicznych, przenosi widza z jego szarej codzienności naznaczonej nic nieznaczącymi czynnościami jak: branie prysznica, czekanie na taksówkę, lunatykowanie czy kichanie – do świata fantazji, w którym człowiek jest zarówno sprawcą jak i ofiarą. Schutz działa jako swego rodzaju wizualny biograf, który zatrzymuje w kadrze chaotyczną energię codziennego życia, która zamiast celebrowania człowieczeństwa, skazuje go na wieczną walkę z samym sobą.

Anamorficzne obrazy Schutz są luźno oparte na tym, co artystka nazywa „meta narracjami”, a ona sama prześlizgują się między gatunkami malarskimi niczym przebiegłe, zmiennokształtne stworzenie, które tak często staje się bohaterem jej obrazów. Tematy, które Schutz porusza opisuje jako „skomponowane i rozkładające się, ukształtowane i bezkształtne, nieożywione i żywe”, przez co jasno wskazuje, że dla niej samej, zarówno malarstwo jak i sama rzeczywistość są przestrzeniami nieskończenie plastycznymi, które będąc w nieustannym ruchu i transformacji, przechodzą z jednej formy w drugą, wymykając się przy tym jakiejkolwiek próbie ich zdefiniowania.
Twórczość Schutz jest afirmacją agresywnej brzydoty będącej drugim obliczem piękna. Jest wyzwaniem złożonym światu podzielonemu na dobro i zło, piękno i wspomnianą brzydotę. Dla artystki bowiem, dobro nie jest tylko brakiem zła, a brzydota nie zawsze wywołuje odrazę. Wręcz przeciwnie – fascynuje złożonością swojej formy i funkcji, którą pełni od zarania dziejów, w każdej ludzkiej cywilizacji.

Jej nieprawdopodobna zdolność do wyolbrzymiania i deformowania cech przedmiotu w celu wyrażenia idei wychodzącej poza sztuki plastyczne czyni z Dany Schutz jedną z największych współczesnych symbolistek. Jej malarstwo nasączone zwykłymi scenami, dzięki zastosowanym zabiegom deformacji i alegorii staje się współczesnym totemem, świętym symbolem naszych czasów.
Dana Schutz: One Big Animal, 14 października – 20 grudnia 2025, Thomas Dane Gallery, Londyn.












